Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eugeniusz Kunc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eugeniusz Kunc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 stycznia 2025

Wygnany z cichej własnej chaty- Eugeniusz Kunc



     

                           Wygnany z cichej własnej chaty- Eugeniusz Kunc


Urodziłem się w 1927 r. we wsi Sztutowa, powiat Jaworów, województwo lwowskie. Miałem dwóch braci. Starszy był marynarze m, służył początkowo w marynarce wojennej, później w handlowej na statku Batory. Drugi uczęszczał do gimnazjum w Jaworowie, a ja najmłodszy do szkoły powszechnej. W grudniu 1939 r. władze radzieckie rozpoczęły rozkułaczanie „bogaczy”. Wyglądało to w ten sposób, że po oględzinach zborów płodów rolnych i inwentarza zabierano to, co zdaniem urzędników było zbędne właścicielom i rozdawano innym. W ten sposób zabrano nam jedną z dwóch krów i zboże. Następnie rozkazano przenieść się do sąsiada, bo nasz dom był obszerny i mogło w nim zamieszkać więcej osób. To były wstępne zabiegi, zapowiadające nadejście zła, okrucieństwa, bezprawia, ludobójstwa w imię niezrozumiałych celów nieuwzględniających praw człowieka zwłaszcza, jeśli tym człowiekiem był Polak).

10 lutego 1940 roku w nocy załomotano kolbami do drzwi. W domu byli rodzice i ja, 13-letni wówczas chłopiec. Kazano nam w ciągu pół godziny spakować się i wyjść. Ojca i mnie ustawiono pod ścianą z lufą karabinu przy głowie. Matka mogła zabrać tylko tyle, ile udźwignie. Wzięła pierzynę, trochę ciepłego ubrania i jedzenie. Ten tobołek wrzucono na sanie, a nas przez głęboki śnieg w trzydziestostopniowym mrozie pędzono w nieznane. Takich jak my było wielu. Spędzono wszystkich do Domu Ludowego w naszej wsi, który napełnił się w krótkim czasie inną niż zwykle muzyką. Płacz