Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia lubaczowskich sybiraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia lubaczowskich sybiraków. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2025

10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk


                                                      
 ♦10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk♦

Leonia Wałczyk urodzona 01.04.1936 roku w Łówczy pow. Lubaczów.
Rodzice : mama: Marcela z domu Dec; tata: Józef Wałczyk.
Rodzeństwo: siostry: Maria, Stanisława,
bracia: Tadeusz i Bolesław

Nasi rodzice byli osadnikami i dobrze nam się powodziło. Nie pamiętam tamtej tragicznej nocy sprzed 77 lat, miałam wówczas tylko 4 lata. Z opowiadań starszego rodzeństwa wiem iż tragedia naszej rodziny rozpoczęła się 10 lutego 1940 roku, około godziny 3:00 nad ranem.

Obudziło nas walenie do drzwi i okien. Do domu wtargnęło NKWD. Płacz przestraszonych i zbudzonych dzieci słychać było w całym naszym domu. Najmłodszy, wówczas dwuletni braciszek Tadeusz, tulił się mocno do mamy, cicho popłakując. W oczach mamy czaił się strach i przerażenie, a tata jak sparaliżowany stał bez ruchu pod ścianą. Na spakowanie się dostaliśmy tylko 15 minut, ale

Wspomnienia Stanisławy Antosz-Aleksandra Łakomy


  Wspomnienia Stanisławy Antosz,

siostry mojego dziadka, Bolesława Wałczyka, która wraz z rodzicami i rodzeństwem przeżyła zesłanie na Sybir 


- Aleksandra Łakomy

„ Tragedia naszej rodziny rozpoczęła się 10 lutego 1940 roku, około godziny 3:00 nad ranem. Tamtej nocy obudziło nas bardzo głośne stukanie do drzwi i okien. Przestraszeni zerwaliśmy się ze swoich łóżek, nie rozumiejąc, co się dzieje i czekaliśmy na rozwój wypadków. Mój mały brat Tadeusz , wówczas dwuletni, tulił się mocno do mamy, cicho popłakując. Ojciec otworzył drzwi i do środka wdarło się kilku uzbrojonych rosyjskich żołnierzy. Jeden z nich lodowatym tonem wydal rozkaz ”sabieratsja”!. Rodzice zaczęli pytać, dokąd i w jakim celu nas zabierają, ale oni nie chcieli im nic powiedzieć, kazali tylko przygotować się do dłuższej podróży. Któryś z żołnierzy poinformował ojca, że będziemy musieli uprzednio udać się pieszo do Lubaczowa i zabronił nam od tej pory odzywać się do siebie. Mieszkaliśmy wtedy w Łówczy i była to dość duża odległość 


Rodzina Weberów


Rodzina Weberów

Tekst przesłany przez Panią Magdalenę Weber-Faulhaber.
 
W niniejszym tekście zamieszczam kilka informacji o moich przodkach, którzy 13 kwietnia 1940 r. zostali deportowani z Lubaczowa do Kazachstanu. 
 
Z Lubaczowem związani byli tylko przez kilkanaście przedwojennych lat.
Po powrocie z zesłania do Polski, co nastąpiło w drugiej połowie 1945 roku, do Lubaczowa nikt z rodziny już nie wrócił. 
Wykazy Związku Sybiraków związane z deportacjami z Lubaczowa obejmują wprawdzie moich przodków, ale są nieścisłe i niekompletne, stąd uznałam, że należy je uzupełnić. 
 
Mój dziadek Jan Weber ( 1886 – 1951) osiedlił się w Lubaczowie w 1923 roku wraz z żoną Reginą Weber z domu Gonczarow ( 1892 – 1964) oraz trzema synami: Bronisławem (1912 – 2004), Janem juniorem (1913 – 1979) i Józefem (1914 – 1988) – moim ojcem. Podjął pracę w Wydziale Rady Powiatowej w Lubaczowie jako referent finansów komunalnych. Wcześniej pracował w Samorządzie Powiatowym Bóbreckim. Tam rodzina Weberów trafiła w 1920 roku po wieloletniej tułaczce związanej z konspiracyjną działalnością dziadka. Przeniesienie się do Lubaczowa i podjęcie tu przez dziadka pracy miało zapewne związek z faktem przywrócenia Lubaczowowi od 1 stycznia 1923 r. administrowania powiatem i przeniesienia z Cieszanowa starostwa i urzędów, co wiązało się z potrzebą pozyskania kadr urzędniczych. Jan Weber pracował w Wydziale Rady Powiatowej od 1 października 1923 r. do 30 listopada 1934 r. Jednocześnie zatrudniony był również w ordynacji hrabiego Agenora Marii Gołuchowskiego (zajmował funkcję administracyjno-księgową i podlegał doktorowi Henrykowi Friserowi). Miał także należeć do grona organizatorów kampanii BBWR w powiecie przed wyborami parlamentarnymi ( najprawdopodobniej w 1928 lub 1930 roku ). Z zachowanych rodzinnych dokumentów wynika, że rodzina Weberów mieszkała w Lubaczowie przy ul. Trzeciego Maja 47 – Zamek. 
 
Potwierdzenie tej informacji znalazłam w artykule Adama Szajkowskiego zamieszczonym na łamach Kresowiaka Galicyjskiego (nr 12 z 2008 roku). W artykule pt. „Jeszcze o lubaczowskim Zamku” autor wspominał:  
     
 „ W domku - czworakach u podnóża wzniesienia między rzeką a Zamkiem, mieszkali m.in. Weberowie z synami Janem i Józefem, tymi którzy byli potem redaktorami tygodnika „Maszerować”. Ich ojciec pracował w Wydziale Powiatowym. Byli spokrewnieni z Gonczarowem, Weber miał za